Goszczą tutaj ostatnio ogłoszenia, ale obiecuję, że to ostatnie na razie i po nim wrócę do pisania normalnych artykułów bo mam już na liście trzy tematy. Tymczasem jak zawsze miło mi ogłosić, że światło dzienne ujrzała wczoraj nowa wersja tinyPM czyli v2.0, a w niej:
- RESTowe API przez HTTP
- kanały RSS dla wpisów z historii
- timesheet do śledzenia faktycznie spędzonego czasu nad zadaniami
- nowy burndown dla śledzenia wypalania budżetu, o którym pisałem kiedyś w tym poście
- ulepszone ustalanie priorytetów w backlogu
- ulepszone wykorzystanie przestrzeni na taskboardzie (lepsze wsparcie dużych monitorów z największą możliwą rozdzielczością jaki każdy geek może sobie wymarzyć)
- więcej rodzajów powiadomień mailowych
- i kilka innych drobnych usprawnień…
Wszystko można sobie obejrzeć w naszym DEMO używając loginów demo1… demo4 (z takim samym hasłem). A najnowsza wersja jak zwykle do ściągnięcia pod adresem:
http://support.tinypm.com/downloads.jsf
Ach i jeszcze zainspirowany przez Pawła na AgileEE pragnę wystosować odezwę do korzystających z tinyPM w wersji Community Edition:
NASZ MAIL JEST RÓWNIEŻ DLA WAS :-) ZAWSZE CHĘTNIE USŁYSZYMY SŁOWA KRYTYKI POD ADRESEM TINYPM, CHOĆ SZYBCIEJ ODPOWIADAMY NA SŁOWA UWIELBIENIA :-)
Także czekamy i mamy nadzieję, że będzie się wam pracowało z tinyPM jeszcze lepiej niż dotychczas.
September 23rd, 2009
Właśnie wróciłem z krótkich wakacji, z których przywiozłem sobie osobliwą pamiątkę - ulotkę pizzerii oferującej pizzę na telefon z dostawą do domu. Czemu jest w niej coś dziwnego? O tym za chwilę :-) Najpierw zabawmy się w mini projekt tworzenia takiej ulotki. Jesteśmy pracownikami restauracji i zastanawiamy się jak też ma nasza ulotka wyglądać:
- Oferujemy pizzę z dostawą do domu… napiszmy to dużymi literami, żeby każdy się zorientował.
- Mamy promocję “Zamów 3 pizze, 4-tą dostaniesz gratis” - musi być na ulotce!
- Oczywiście musi tam być też lista naszych pizz i ceny (duży wybór, więc poświęcimy temu całą stronę)
- Mamy ograniczony budżet ulotka będzie więc czarno-biała
- Jeszcze trzeba wybrać jakieś ładne zdjęcia z pizzą na jedną i drugą stronę.
Macie już w głowie jakiś ogólny obraz ulotki? Taka zwyczajna… A nie brakuje na tej liście czegoś? To może inaczej… Spójrzmy na planowanie funkcjonalności ulotki oczami jej użytkownika i spiszmy user story:
- Jako klient chcę się dowiedzieć jakie pizze są dostępne (z jakimi dodatkami) i ile kosztują abym mógł wybrać odpowiednią pizzę dla siebie.
- Jako klient chciałbym się dowiedzieć czy są dostępne jakieś promocje, abym mógł ew. dokonać jakiegoś korzystniejszego zakupu.
- Jako klient chcę się dowiedzieć z ulotki jaki jest numer telefonu abym mógł zamówić pizze, które wybrałem.
- Jako klient chciałbym wiedzieć gdzie mieści się pizzeria, na wypadek gdybym chciał się jednak przejść i zjeść pizzę na miejscu zamiast zamawiać ją telefonicznie.
Teraz już chyba domyślacie się dlaczego ta ulotka z “pizzą na telefon” tak mnie rozbawiła… Autorzy zapomnieli o numerze telefonu i adresie. Jedyną wskazówką była nazwa restauracji, więc ostatecznie udało się znaleźć numer w internecie :-)
A cały ten wakacyjny epizod skojarzył mi się z user story dlatego, że patrzenie na wymagania z punktu widzenia użytkownika a nie z punktu widzenia technicznych aspektów projektu jest moim zdaniem szalenie istotne i może czasem uratować “projekt” :-). User stories doskonale się do tego nadają, zwłaszcza, że początkowo celowo ukrywają te techniczne, nieistotne na etapie formowania wizji, szczegóły (jak kolory, zdjęcia, rozkład na stronach).
Innym aspektem, który tylko teraz zasygnalizuję jest to, ze często same user story są pisane bardziej od technicznej strony z pominięciem tej części “aby…”, która niesie ze sobą wartość dla użytkownika. A więc dostarczajmy przede wszystkim wartość użytkownikom, a nie projekt odbiorcy.
August 3rd, 2009
Koniec roku sprzyja podsumowaniom, no więc i ja się o jedno malutkie pokuszę. Co się działo w polskim agile w roku 2008?
Rok zaczął się nieźle, bo w lutym odbyło się pierwsze spotkanie Agile Underground, które w Krakowie zorganizowali Bartosz Bańkowski, Adam Byrtek i Jakub Dziwisz. Kraków niewątpliwie jest aktywny jeśli chodzi o agile. Niestety skończyło się na iteracji pierwszej :(
Warto nadmienić, że ci sami panowie maczają też palce w działalności PAUG czyli Polish Agile Users Group, która to zanotowała już trzeci okres działalności. Tutaj muszę przyznać, że po archiwum postów widać, że działo się stosunkowo najwięcej w tym roku, co cieszy mnie bardzo. Aktywują się nowe osoby i nie jest tak źle. Rozwinęło się tam kilka ciekawych i pouczających dyskusji, że wspomnę tylko o jednej :D, która wybuchła nagle na bazie małego spamu jaki przedostał się na listę. Zachęcam do czytania, a co ważniejsze - do pisania na liście.
W tym roku na łamach PAUGa powstała lista firm stosujących, bądź próbujących stosować agile w swoich projektach. Nawet trochę się dopisało. Lunar Logic utrzymuje też taką listę na łamach swojej strony Agile Poland. Również zachęcam do zaglądania tam (i dopisania się).
Niestety albo o nich nie słychać albo podupadły tak aktywne w 2007 spotkania PAUGa w Krakowie, w czwartkowe wieczory. Co prawda nie udało mi się nigdy dotrzeć z Wrocławia na takie spotkanie, ale z samych podcastów i prezentacji można stwierdzić, że tematy oraz zapraszane tam osoby były ciekawe. Tyle, że w tym roku było chyba tylko jedno :(
Polska agile’owa blogosfera… no cóż - początek roku również był całkiem dobry. Ilfrin zaczął swój “Poradnik Młodego Sapera“, niestety około lipca wyleciał na czwartej minie w powietrze :-) i słuch po nim zaginał (a wciąż czekamy na następne odcinki). Na blogu chłopaków z True Solutions też na początku roku jeszcze trochę o XP można było przeczytać, ale szybko się skończyło, bo pochłonął ich własny startup (co z resztą nie dziwi, tylko poczytałbym jeszcze czasem o tym jak się wam nad nim pracuje w kontekście XP - życzę powodzenia w roku 2009). Szymon Włochowicz na blogu “Innowacyjność” często zapuszcza się w rejon metod zwinnych (tu życie jeszcze się tli i miejmy nadzieję, że nie zgaśnie w nadchodzącym roku). Z reszta sam nie jestem lepszy - prawie półroczna dziura w pisaniu, więc czego ja się czepiam…
Jasną gwiazdką jaka rozbłysła za to pod koniec tego roku w polskich blogach było AgileTuning.PL, czyli posty w formie podcastów na tematy związane z różnymi technikami zwinnego tworzenia oprogramowania. Bardzo atrakcyjna forma no i przede wszystkim dobra treść… słucha się z przyjemnością - oby tak dalej.
W każdym razie moje osobiste wrażenie jest takie, że pierwsza połowa roku 2008 była nieco bardziej aktywna w sferze agile niż końcówka… Mam nadzieję, że to (podobnie jak w moim przypadku) jedynie brak czasu na internetową aktywność a nie brak tematów. Tych miejmy nadzieję jeszcze nam w Polsce nie brakuje.
Wreszcie w tym roku można było się przeszkolić w ramach Certified Scrum Master we Wrocławiu, Warszawie i w Krakowie. Scrum Masterów nam w Polsce przybywa, chociaż mam wrażenie, że ostatnio kwestia nowych szkoleń trochę ucichła. Czyżby wszyscy SM już się w Polsce przeszkolili :-)?
Ach no właśnie… muszę też nieskromnie nadmienić, że powstały w Polsce dwa narzędzia wspomagające zarządzanie w duchu agile. Nieskromnie, bo jedno jest nasze, czyli stworzone przez Agilers. Mam na myśli tinyPM, który doczekał się pod koniec roku wersji 1.2. Drugie to produkcja Code Sprinters o nazwie Banana Scrum. A skoro jesteśmy przy narzędziech agile, to muszę też wspomnieć dokonałą bibliotekę Mockito do szpiegowania obiektów autorstwa Szczepana Fabera, która ujrzała swiatło dzienne również w tym roku (gratuluję doskonałej prezentacji na JDD 2008)
No więc czego sobie i Wam życzyć na ten nadchodzący rok 2009?
Może mimo, że procesy i narzędzia są potrzebne, abyśmy przede wszystkim cenili ludzi i współpracę z nimi.
Mimo niewątpliwej wartości dokumentacji, abyśmy główną uwagę zwracali na działające oprogramowanie.
Abyśmy podczas długich i ciężki negocjacji kontraktów nie zapominali, że przede wszystkim liczy się współpraca z klientem.
Wreszcie, abyśmy potrafili reagować na zmiany mimo wcześniej ustalonego planu :-)
A poza tym… POBUDKA! Fani agile wyjdźcie z okopów i pokażcie się innym… piszcie, pytajcie, spotykajcie się, wymieniajcie się wiedzą i doświadczeniem (sam powinienem sobie bardziej do serca wziąć własne życzenia ;-)… wciąż tego za mało w Polsce, a przecież umiemy to robić. W 2009 roku do roboty!
December 30th, 2008